Pamięć i zobowiązanie wobec ofiar niemieckiego i sowieckiego okupanta.

Uroczystością w koszarach i CKU uczciliśmy rocznicę męczeńskiej śmierci abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego i bp. Leona Wetmańskiego.W dniu 28 maja obchodziliśmy w Działdowie 77. Rocznicę męczeńskiej śmierci abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego i bp. Leona Wetmańskiego.Obaj patroni miasta zginęli z rąk oprawców w niemieckim nazistowskim obozie Soldau w Działdowie. Obiekt funkcjonował w latach 1939-1945, więziono w nim około 30 tysięcy osób, a około 15 tysięcy zginęło w jego murach.

 

– Dzisiaj mija 77. rocznica śmierci błogosławionego biskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego i z tej okazji Stowarzyszenie Odnowy Chrześcijańskiej Pamięć i Tożsamość zorganizowało na terenie byłego obozu niemieckiego i sowieckiego uroczystości patriotyczno-religijne, w których oddaliśmy hołd patronom miasta a także pozostałej grupie Polskiego duchowieństwa zamordowanej tu przez Niemców. Chcieliśmy uczcić tysiące rodaków zamordowanych przez niemieckich oprawców w Lager Soldau i przypomnieć, że był to obóz nakazowo rozdzielczy NKWD – mówi Prezes Stowarzyszenia Odnowy Chrześcijańskiej Pamięć i Tożsamość Zenon Gajewski.

Burmistrz Grzegorz Mrowiński podkreślił, że choć wiele osób budynek przy ulicy Grunwaldzkiej kojarzy dziś jedynie z koszarami, to trzeba pamięć, że przede wszystkim mieścił się tam niemiecki nazistowski obóz. Prawdziwe oblicze tych budynków znamy dzięki jego dawnym więźniom, między innymi ze wspomnień Teresy Krowickiej, która do działdowskiego obozu trafiła w lutym 1941 roku:

– Najbardziej to mi utkwiło wyprowadzanie do latryn. To było tragiczne, bito nas, goniono, a gdy się dłużej zatrzymywano to kopano nas. Ja się bardzo bałam, to było dla mnie najtragiczniejsze zdarzenie. A drugie – kiedy moi rodzice nie przyjęli posiłku. Ja byłam bardzo głodna i nie mogłam zrozumieć, dlaczego rodzice nie biorą. Wówczas mamusia mi odpowiedziała, że tak musi być. Bardzo długo, już po uratowaniu się z obozu zadawałam wciąż pytanie, dlaczego nie dostałam jeść. Gdy miałam 10 lat mamusia stwierdziła, że mi powie… ponieważ te zupy były gotowane z malutkich urodzonych dzieci i dzieci odbieranych matkom. I powiedziałam sobie prędzej śmierć, aniżeli tę zupę zjem. I to zapamiętałam po dzień dzisiejszy i to mnie prześladuje. Nie mogę zrozumieć, dlaczego człowiek człowiekowi zgotował taką tragedię. Tego nie mogę zrozumieć, ale muszę powiedzieć, że to byli ludzie, którzy odeszli daleko od Boga. Gdyby byli blisko Boga, to nigdy by takiej męczarni nie zadali naszemu narodowi. Nam, niewinnym za to, że byliśmy Polakami… – wspomina Teresa Krowicka, była więźniarka działdowskiego obozu.

W dalszej części obchodów z wykładów zaproszonych gości mieliśmy okazję dowiedzieć się między innymi o organizacji mniejszości niemieckiej w Polsce, która w pierwszych miesiącach wojny wymordowała 90 tysięcy swoich sąsiadów Polaków, poznać sylwetkę błogosławionego biskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego, czy obejrzeć dokumenty dotyczące niemieckiego obozu w Działdowie.

– W auli CKU rozpocznie się konferencja naukowa. Tematy były podane na naszej stronie internetowej i plakatach. Później będzie przerwa a po niej koncert patriotyczno-religijny, już trochę dla wytrwałych – podsumowuje Zenon Gajewski.

 

Działdowski obóz jak podkreślali prelegenci, to główne miejsce martyrologii społeczeństwa polskiego, miejsce walki z polskością i kościołem katolickim.

 

MO
https://moje-dzialdowo.pl/9039,7005,1,0,77_rocznica_smierci_patronow_miasta_film,1,art.html